zupa tajska z kurczakiem

Zupa tajska z kurczakiem

🍜 Zupa tajska z kurczakiem, mlekiem kokosowym i trawą cytrynową

Zupa tajska to kwintesencja kuchni azjatyckiej – aromatyczna, pikantna, z nutą słodyczy i kwaśności. Dzięki mleku kokosowemu zupa staje się kremowa, a dodatki takie jak trawa cytrynowa, imbir, chili i kolendra nadają jej autentyczny tajski smak.

Zupa tajska z kurczakiem

Course: Zupy
idealne dla

4

osób
Całkowity czas przygotowania

30

minutes

Zupa tajska z kurczakiem to doskonała propozycja na szybki, egzotyczny obiad, który zachwyci swoją różnorodnością smaków i intensywnością aromatów.

Składniki

  • ➡️ Bulion i przyprawy:
  • 🍗 1 litr bulionu drobiowego

  • 🥥 400 ml mleka kokosowego

  • 🍋 2 łodygi trawy cytrynowej

  • 🌶️ 2 czerwone papryczki chili

  • 🧄 2 ząbki czosnku

  • 🧅 1 mała cebula

  • 🫚 3 cm korzenia imbiru

  • 🥄 1 łyżka pasty curry (czerwonej lub żółtej)

  • 🥄 2 łyżki sosu rybnego

  • 🍋 Sok z 1 limonki

  • 🍯 1 łyżeczka cukru trzcinowego

  • ➡️ Dodatki:
  • 🍗 300 g piersi z kurczaka

  • 🍄 150 g pieczarek lub grzybów shiitake

  • 🥦 100 g różyczek brokuła

  • 🌽 100 g mini kolb kukurydzy

  • 🥕 1 mała marchewka

  • 🌿 Świeża kolendra (do dekoracji)

  • 🍜 Makaron ryżowy (opcjonalnie)

Sposób wykonania

  • 1. Przygotowanie składników
  • Zacznij od przygotowania warzyw i kurczaka:
  • Pierś z kurczaka pokrój w cienkie paski.
  • Pieczarki lub grzyby shiitake pokrój w plasterki.
  • Marchewkę obierz i pokrój w cienkie słupki.
  • Mini kolby kukurydzy przekrój na pół.
  • Trawę cytrynową rozgnieć nożem, by uwolnić jej aromat.
  • Cebulę posiekaj w piórka, a czosnek i imbir drobno posiekaj.
  • Papryczkę chili pokrój w cienkie plasterki (usuń nasiona, jeśli chcesz złagodzić ostrość).
  • 2. Podsmażanie pasty curry i aromatycznych przypraw
  • W dużym garnku lub woku rozgrzej odrobinę oleju kokosowego lub roślinnego.
  • Dodaj cebulę, czosnek, imbir i papryczkę chili – smaż na średnim ogniu przez 2-3 minuty, aż cebula się zeszkli.
  • Następnie dodaj pastę curry i smaż przez 30 sekund, aż uwolni swój intensywny aromat.
  • 3. Gotowanie zupy
  • Do podsmażonych przypraw dodaj kawałki kurczaka i smaż przez 2-3 minuty, aż lekko się zarumienią.
  • Wlej bulion drobiowy i mleko kokosowe.
  • Dodaj trawę cytrynową, sos rybny, sok z limonki i cukier trzcinowy – całość doprowadź do wrzenia.
  • 4. Dodanie warzyw i grzybów
  • Wrzuć pieczarki, marchewkę, brokuły i kolby kukurydzy do garnka.
  • Gotuj na średnim ogniu przez 5-7 minut, aż warzywa będą miękkie, ale wciąż chrupiące.
  • W razie potrzeby dopraw zupę solą, pieprzem lub dodatkowym sokiem z limonki.

Wskazówki

  • 🍜 Jeśli używasz makaronu ryżowego, ugotuj go według instrukcji na opakowaniu i dodaj do miski z zupą.
  • 🌿 Podawaj zupę w głębokich miskach, posypaną świeżą kolendrą i plasterkami chili.
  • 👉 Na koniec możesz dodać odrobinę sosu sojowego lub oleju sezamowego dla wzbogacenia smaku.

Polecam również przepis na zupę pieczarkową

🍲 Tradycyjna zupa tajska z kurczakiem i mlekiem kokosowym

Zupa tajska z kurczakiem i mlekiem kokosowym to jedno z najbardziej znanych i lubianych dań kuchni tajskiej. To połączenie ostrego smaku chili, kwaśności limonki i słodyczy mleka kokosowego sprawia, że zupa jest niezwykle wyrazista i bogata w smaku.

Sekret tej zupy tkwi w harmonii smaków – ostrość pasty curry równoważy delikatność mleka kokosowego, a kwasowość limonki przełamuje naturalną słodycz cukru trzcinowego. Trawa cytrynowa i imbir nadają zupie lekko cytrusowy, świeży aromat, który doskonale komponuje się z kremową bazą.

Kurczak w zupie staje się soczysty i miękki dzięki gotowaniu w mleku kokosowym. Dodatek warzyw – takich jak brokuły, pieczarki i mini kolby kukurydzy – sprawia, że zupa jest nie tylko smaczna, ale także pełnowartościowa i sycąca. Dzięki makaronowi ryżowemu można ją podać jako pełne danie obiadowe.

Jednym z atutów tej zupy jest jej łatwość w przygotowaniu. Pomimo egzotycznych składników, cały proces gotowania trwa zaledwie około 30 minut. Zupa tajska najlepiej smakuje na świeżo, ale można ją również przechowywać w lodówce przez 1-2 dni – smaki się przegryzą, a zupa nabierze jeszcze głębszego aromatu.

Zupa tajska to propozycja na szybki obiad lub kolację, która zachwyci intensywnym smakiem i orientalnym charakterem. Idealnie sprawdzi się na chłodne dni, kiedy potrzebujemy czegoś rozgrzewającego i pożywnego.

Zupa tajska z kurczakiem, mlekiem kokosowym i trawą cytrynową to jedno z tych dań, które przenoszą w zupełnie inny świat – pełen zapachów, kolorów i egzotycznych smaków. Za każdym razem, gdy ją gotuję, mam wrażenie, że w mojej kuchni unosi się powiew gorącego, wilgotnego powietrza z Bangkoku, a aromat mleka kokosowego i trawy cytrynowej przypomina o ulicznych straganach, gdzie każda miska zupy ma w sobie coś magicznego.

Prosta zupa tajska z kurczakiem

Moja przygoda z tą zupą zaczęła się kilka lat temu, kiedy po raz pierwszy spróbowałam jej w małej tajskiej knajpce w Krakowie. Była kremowa, pikantna, a jednocześnie delikatnie kwaśna – zupełnie inna niż wszystko, co znałam wcześniej. Pamiętam, że kelnerka zdradziła mi wtedy, że sekret tkwi w równowadze: musi być odrobina ostrości, nutka słodyczy i kwaskowatość limonki. Od tamtej pory postanowiłam nauczyć się przygotowywać ją w domu – i dziś to jedno z moich ulubionych dań, gdy mam ochotę na coś rozgrzewającego i wyjątkowego.

Najpierw zaczynam od aromatycznej bazy – podsmażam na oleju kokosowym cebulę, czosnek, imbir i papryczkę chili. Ten moment to czysta magia. Zapach, który unosi się z garnka, jest tak intensywny, że od razu czuję się, jakbym przeniosła się do Azji. Gdy dodaję łyżkę czerwonej pasty curry, wszystko nabiera koloru i głębi – mieszanka przypraw zaczyna wydobywać swoje ciepło, a kuchnia zamienia się w małą tajską restaurację.

Później przychodzi pora na mleko kokosowe. Uwielbiam ten moment, gdy wlewam je do garnka – płynna, biała wstęga łączy się z czerwoną pastą curry, tworząc kremowy, złocisty bulion. Aromat staje się łagodniejszy, bardziej aksamitny. Mleko kokosowe równoważy ostrość przypraw i dodaje tej charakterystycznej, egzotycznej słodyczy. W tym momencie do gry wkracza trawa cytrynowa – rozgnieciona nożem, żeby uwolnić swoje olejki eteryczne. Jej świeży, cytrusowy zapach przenika zupę i sprawia, że całość nabiera lekkości i świeżości.

Kurczaka dodaję pokrojonego w cienkie paski, żeby szybko się ugotował i pozostał soczysty. Nigdy nie wrzucam go do zupy zbyt wcześnie – dopiero wtedy, gdy bulion jest już dobrze aromatyzowany przyprawami. Dzięki temu mięso przejmuje smak mleka kokosowego, imbiru i limonki, stając się niezwykle delikatne.

Warzywa to kolejny element, który czyni tę zupę wyjątkową. Zawsze dodaję to, co akurat mam w lodówce – brokuły, mini kolby kukurydzy, marchewkę, a czasem cukrowy groszek lub paprykę. Najlepiej, gdy są lekko chrupiące, bo wtedy zupa ma różnorodną strukturę. I oczywiście pieczarki lub grzyby shiitake – dodają zupie umami, tego głębokiego, pełnego smaku, którego nie da się zastąpić żadną przyprawą.

Na koniec przychodzi moment doprawienia – sos rybny, sok z limonki i odrobina cukru trzcinowego. To trzy składniki, które w tajskiej kuchni są jak trzy filary smaku: słone, kwaśne i słodkie. Gdy wszystko się połączy, powstaje zupa idealna – lekko pikantna, kremowa, z wyczuwalną świeżością cytryny i aromatem kolendry.

Zupę tajską najczęściej podaję z makaronem ryżowym – cienkim, który idealnie wchłania sos i sprawia, że danie staje się bardziej sycące. Czasem dodaję go bezpośrednio do miski, a czasem układam obok, żeby każdy mógł dodać tyle, ile lubi. Zawsze posypuję zupę świeżą kolendrą i kilkoma plasterkami czerwonego chili – dla koloru i charakteru.

To jedno z tych dań, które można dowolnie modyfikować. Jeśli mam pod ręką krewetki, zastępuję nimi kurczaka – wychodzi równie pysznie, a nawet bardziej wykwintnie. Czasem dodaję trochę soku z limonki więcej, jeśli chcę, by była bardziej orzeźwiająca, albo odrobinę pasty curry, jeśli mam ochotę na mocniejsze wrażenia smakowe.

Zupa tajska to nie tylko posiłek – to doświadczenie. To podróż przez zapachy i smaki, które działają na wszystkie zmysły. Gdy jem ją w chłodny dzień, czuję, jak rozgrzewa mnie od środka, a każdy kęs przynosi ukojenie i radość. Może właśnie dlatego tak często do niej wracam – bo przypomina, że w gotowaniu chodzi nie tylko o jedzenie, ale o emocje, wspomnienia i małe podróże, które zaczynają się w garnku.

Podobne wpisy

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *